Przystojny kurier z paczką i nieoczekiwaną przyjemnością w moim mieszkaniu

Przystojny kurier z paczką i nieoczekiwaną przyjemnością w moim mieszkaniu

Dzwonek do drzwi i pierwsze zmysłowe spojrzenie na przystojnego kuriera z paczką

Siedziałam w swoim małym mieszkaniu na obrzeżach miasta, popijając kawę i przeglądając telefon. Było gorące popołudnie, a ja, Ewelina, trzydziestodwuletnia singielka po rozwodzie, czekałam na tę cholerną paczkę z nową bielizną, którą zamówiłam w sekrecie. Naprawdę byłam podekscytowana, bo ostatnimi czasy moje życie seksualne ograniczało się do samotnych wieczorów z wibratorem. Dzwonek do drzwi wyrwał mnie z zamyślenia. Wstałam leniwie, poprawiając krótki szlafrok, który ledwo zakrywał moje uda. Otworzyłam drzwi i... zamarłam.

Stał tam on – przystojny kurier, wysoki, opalony, z ciemnymi włosami opadającymi na czoło i tym uśmiechem, który mógłby stopić lód. Miał na sobie obcisły uniform firmy dostawczej: niebieską koszulę opinającą umięśniony tors i spodnie podkreślające mocne uda. W rękach trzymał moją paczkę, a jego zielone oczy przeszyły mnie na wylot.

– Dzień dobry, paczka dla pani Eweliny? – zapytał głębokim, aksamitnym głosem, podając mi urządzenie do podpisu.

– Tak, to ja – odparłam, czując, jak serce bije mi szybciej. Pierwszy raz od miesięcy poczułam mrowienie w podbrzuszu. Pochyliłam się, by podpisać, a mój szlafrok lekko się rozchylił, odsłaniając dekolt. Zauważył to, bo jego wzrok na ułamek sekundy powędrował w dół.

– Miła paczka, co? – zażartował, unosząc brew. – Wygląda na coś... osobistego.

Roześmiałam się nerwowo, biorąc paczkę. Ale zamiast zamknąć drzwi, zaprosiłam go wzrokiem do środka. Byłam sama, okna zasłonięte, a w powietrzu unosił się zapach moich perfum.

– Wejdziesz na chwilę? Jest straszny upał, napijesz się wody – zaproponowałam, zaskoczona własną śmiałością.

Skinął głową, wchodząc. Nazywał się Konrad, jak się dowiedziałam. Miał dwadzieścia osiem lat, pracował w tej firmie od roku i uwielbiał spotykać ciekawe klientki. Postawiłam paczkę na stole w salonie, a on usiadł na kanapie, rozpinając górny guzik koszuli. Jego zapach – mieszanka potu, wody kolońskiej i męskości – oszołomił mnie.

Rozmawialiśmy o niczym: o pogodzie, o jego trasie, o moim nudnym dniu. Ale napięcie rosło. Patrzyłam na jego dłonie, duże i silne, wyobrażając sobie, jak dotykają mojej skóry. On zerkał na moje nogi, na szlafrok, który coraz bardziej się rozsuwał.

– Wiesz, Ewelina, jesteś pierwszą klientką, która mnie zaprosiła – powiedział, pochylając się bliżej. – Zwykle tylko podpis i cześć.

– A ja pierwsza, która ma ochotę na więcej niż paczkę – odparłam prowokująco, kładąc dłoń na jego kolanie.

Naprawdę nie mogłam uwierzyć, że to robię. Serce waliło mi jak młotem, ale pożądanie było silniejsze. Konrad nie cofnął nogi. Zamiast tego, jego ręka powędrowała po moim udzie w górę, delikatnie, ale zdecydowanie. Poczułam wilgoć między nogami. Otworzyłam paczkę – bielizna: koronkowe stringi i stanik. Pokazałam mu.

– To dla ciebie? – zapytał ochrypłym głosem.

– Chcesz zobaczyć, jak wyglądam w tym? – szepnęłam, wstając.

Zniknęłam w łazience na minutę, przebrałam się błyskawicznie. Wyszłam, szlafrok zrzucony na podłogę. Stałam przed nim w czarnej, koronkowej bieliźnie, sutki twarde pod cienkim materiałem. Jego oczy zapłonęły.

– Cholera, Ewelina... Jesteś niesamowita – wyszeptał, wstawając i przyciągając mnie do siebie.

Nasze usta się spotkały w pierwszym, gorącym pocałunku. Jego ręce błądziły po moim ciele, ściskając pośladki, a ja czułam jego twardość przez spodnie. To był początek czegoś nieoczekiwanego.

Flirt przy paczce przeradza się w namiętny dotyk i rozpalone pocałunki kuriera

Konrad przyciągnął mnie bliżej, jego usta pożerały moje z taką pasją, że nogi mi drżały. Pierwszy raz od rozwodu poczułam się naprawdę pożądana, jak kobieta, której ciało jest obiektem marzeń. Jego ręce zsunęły ramiączka stanika, odsłaniając moje piersi. Sutki stwardniały pod jego dotykiem – najpierw delikatne muśnięcia palcami, potem ssanie wargami.

– Jesteś taka słodka... – mruknął, klękając przede mną.

– Nie przestawaj, Konrad... – jęknęłam, wplatając palce w jego włosy.

Rozpiął moje stringi, zsuwając je powoli po nogach. Klęczał, patrząc w górę z tym drapieżnym uśmiechem. Jego język dotknął mojej cipki – lekko, drażniąco, a potem głębiej, liżąc łechtaczkę. Wygięłam się w łuk, trzymając się kanapy. Wilgoć spływała mi po udach, a on lizał zachłannie, wsuwając palec do środka.

– Smakujesz jak miód, Ewelina – powiedział, podnosząc wzrok. – Chcę cię całą.

Podniosłam go, szarpiąc za pasek spodni. Jego kutas wyskoczył na wolność – gruby, żylasty, z główką lśniącą od preejakulatu. Naprawdę byłam oszołomiona jego wielkością. Uklękłam, biorąc go do ust. Ssałam powoli, kręcąc językiem wokół żołędzi, a on jęczał, pchając biodrami.

– O kurwa, jesteś w tym mistrzynią... Głębiej!

Brałam go coraz głębiej, dławiąc się lekko, ale to tylko podniecało nas bardziej. Wstał, podniósł mnie i rzucił na kanapę. Zdjął koszulę, odsłaniając wyrzeźbiony tors z tatuażem na ramieniu – smok wijący się w płomieniach. Spodnie poleciały w kąt.

Rozchylił moje nogi, wchodząc w mnie jednym pchnięciem. Ból mieszał się z rozkoszą, bo był ogromny. Zaczęliśmy ruchać się rytmicznie, jego biodra uderzały o moje z plaśnięciem skóry o skórę.

– Mocniej, Konrad! Rżnij mnie jak dziwkę! – krzyknęłam, drapiąc jego plecy.

Przyspieszył, ssąc moje sutki, gryząc lekko. Przewrócił mnie na brzuch, wchodząc od tyłu. Jego jajka obijały się o moją łechtaczkę, a ręka znalazła się na moim karku – delikatny nacisk, dominujący, ale konsensualny. Czułam się jak jego zabawka, i to mnie nakręcało.

– Dojdę... – jęknął.

– W środku! Napełnij mnie! – błagałam.

Eksplodował we mnie gorącym strumieniem, a ja doszłam chwilę później, trzęsąc się w orgazmie. Leżeliśmy dysząc, spoceni, spleceni. Ale to nie koniec – wiedziałam, że chcę więcej.

– Jeszcze raz? – szepnął, całując moją szyję.

– Tak, ale tym razem na stojąco – odparłam z uśmiechem.

Podniósł mnie, opierając o ścianę. Wkroczyliśmy w drugą rundę, wolniejszą, bardziej zmysłową. Jego ręce na moich pośladkach, język w ustach. To była przyjemność, jakiej nie zaznałam nigdy wcześniej.

Kulminacja namiętności: orgazm z kurierem i satysfakcjonujące pożegnanie z nadzieją

Opierając się o ścianę, czułam, jak Konrad wypełnia mnie po raz drugi. Tym razem był delikatniejszy, ale równie głęboki. Jego ręce masowały moje piersi, palce szczypały sutki, a biodra kręciły się w kółko, drażniąc każdą komórkę mojego ciała. Naprawdę myślałam, że oszaleję z rozkoszy – rozwód zostawił we mnie pustkę, a on ją wypełniał swoim ciałem.

– Lubisz, jak cię biorę tak mocno? – pytał, gryząc ucho.

– Tak... Jesteś najlepszy... Nie przestawaj – jęczałam, oplatając go nogami.

Zaniósł mnie do sypialni, rzucając na łóżko. Położył się na plecach, a ja usiadłam okrakiem. Jeździłam na nim jak kowbojka, biodra w górę i w dół, jego kutas sięgał najgłębiej. Patrzył na mnie z dołem, ściskając pośladki.

– Pieprz się na mnie, Ewelina! Szybciej!

Przyspieszyłam, łechtaczka ocierała się o jego łonowe włosy. Doszłam pierwsza – eksplozja fal rozkoszy, krzycząc jego imię. On podążył za mną, pompując spermę głęboko.

Leżeliśmy potem, rozmawiając. Opowiedział o swojej pracy, nudnych dostawach, ale że ja jestem wyjątkiem. Ja podzieliłam się historią rozwodu, samotnością. Pierwszy raz poczułam bliskość poza seksem.

– Muszę iść, ale... dam ci mój numer – powiedział, zapisując na kartce z paczki.

– Przyjedź jutro z kolejną dostawą – zażartowałam, całując go.

Ubrał się, a ja odprowadziłam go do drzwi w bieliźnie. Ostatni pocałunek był czuły, obiecujący. Zamknęłam drzwi, opadając na podłogę z uśmiechem. Paczka leżała obok, ale prawdziwa przyjemność przyszła z nim. To była nieoczekiwana, satysfakcjonująca przygoda, która zmieniła mój dzień w erotyczny sen. Wiedziałam, że zadzwonię.

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie