Osobisty trener w domowej siłowni: od ćwiczeń do gorącej namiętności i rozpalonych ciał

Osobisty trener w domowej siłowni: od ćwiczeń do gorącej namiętności i rozpalonych ciał

Pierwsze spotkanie z trenerem: budzące się napięcie podczas rozgrzewki i pomocy przy przysiadach

Miałam 28 lat, kiedy zdecydowałam się na osobistego trenera. Moje ciało, choć zadbane, potrzebowało profesjonalnego kopa, by zrzucić te kilka kilogramów po zimie. Domowa siłownia w piwnicy mojego mieszkania była idealna – lustra na ścianach, mata, hantle, ławka i drążek. Zawsze ćwiczyłam sama, ale tym razem chciałam rezultatów. Przez aplikację znalazłam Kacpra – 32-letniego atletę o atletycznej budowie, z tatuażami na ramionach i tym uśmiechem, który od razu sprawił, że poczułam mrowienie w brzuchu.

Pierwszego dnia ubrałam się w obcisłe legginsy i sportowy top, podkreślające moje krągłości. Otworzyłam drzwi i tam stał on – wysoki, z krótkimi ciemnymi włosami, w luźnej koszulce opinającej bicepsy i szortach odsłaniających umięśnione uda.

– Cześć, Milena? Jestem Kacper. Gotowa na trening? – zapytał, wchodząc do środka z torbą sprzętu.

– Tak, dawno nie miałam takiego profesjonalisty. Pokaż, co potrafisz – odparłam, starając się brzmieć pewnie, choć serce biło mi szybciej.

Zeszliśmy do siłowni. Zaczął od rozgrzewki – pajacyki, krążenia ramion. Patrzyłam w lustro, jak jego ciało porusza się płynnie obok mojego. Pierwszy raz poczułam, jak bliskość mężczyzny podczas wysiłku budzi coś więcej niż pot. Potem przysiady.

– Nogi szerzej, pupa niżej. Ja cię poprawię – powiedział, stając za mną.

Jego dłonie dotknęły moich bioder. Gorąco. Silne palce korygowały pozycję, przyciskając mnie lekko do siebie. Poczułam jego oddech na karku, zapach męskiego potu pomieszany z wodą kolońską. Zrobiłam przysiad, a on przytrzymał mnie w dole, ręce sunęły po udach.

Świetnie, trzymaj tak – mruknął, a ja naprawdę byłam mokra pod legginsami.

Przeszliśmy do planku. Leżałam na macie, brzuch napięty, a on klęknął obok, kładąc dłoń na moich plecach.

– Wdech, wydech. Nie opadaj – instruował, masując lekko lędźwie.

To nie był zwykły dotyk. Czułam iskry. Wstałam spocona, z rumieńcami.

– Dobra robota na start. Jak się czujesz? – zapytał, wycierając czoło.

Podniecona... to znaczy, zmęczona, ale dobrze – zaśmiałam się nerwowo.

Uśmiechnął się znacząco. Potem pompki na kolanach. Trzymał mnie za talię, podciągając w górę. Jego klatka piersiowa otarła się o moje plecy. Mój sutek stwardniał pod topem.

– Jeszcze seria. Czujesz mięśnie? – szepnął blisko ucha.

– Tak, bardzo – wyszeptałam, gryząc wargę.

Trening trwał godzinę, ale każdy kontakt był jak zapowiedź czegoś więcej. Na koniec rozciągnięcie. Usiadłam w motylku, a on rozchylił mi kolana, klęcząc między nimi. Jego twarz blisko mojej pachwiny. Pierwszy raz tak blisko obcego mężczyzny.

– Oddychaj głęboko – powiedział, masując uda.

Byłam gotowa eksplodować. Po treningu podziękowałam, ale wiedziałam, że to początek. Zaproponowałam kawę następnym razem. On się zgodził, patrząc mi w oczy.

Wieczorem w łóżku masturbowałam się, wspominając jego dłonie. Naprawdę byłam uzależniona od tego dotyku. Następny trening miał być jutro. Co przyniesie?

Drugi trening: masaż po wysiłku przeradza się w zmysłowe pieszczoty i pierwsze wyznania namiętności

Naprawdę nie mogłam się doczekać drugiego treningu. Kacper przyszedł punktualnie, tym razem w obcisłej koszulce, która podkreślała każdy mięsień. Ja wybrałam krótsze spodenki i top na ramiączkach – prowokacyjnie. Zaczęliśmy od cardio na skakance. Patrzyłam, jak jego biceps falują, a pot spływa po torsie.

– Dziś pompki pełne. Chodź, pokażę – powiedział, kładąc się na macie.

Zrobił serię perfekcyjnie. Potem moja kolej. Klęknął za mną, ręce na brzuchu, podciągając.

Niżej, pupa w górę – komenderował, a jego biodra otarły się o moje.

Uderzenie prądu. Czułam jego twardość przez szorty. Zatrzymałam się, dysząc.

– Wszystko gra? – zapytał z uśmiechem.

Tak, tylko... gorąco mi – przyznałam.

Przeszliśmy do martwego ciągu z hantlami. Stał za mną, korygując plecy dłonią na pośladkach.

Wyprostuj, napnij – mruknął, ściskając mocno.

Byłam przemoczona. Po serii zaproponowałam przerwę.

– Masaż? Bolą mnie uda – poprosiłam.

– Jasne, połóż się.

Leżałam na brzuchu na ławce. Wylał olejek – ciepły, aromatyczny. Jego dłonie sunęły po nogach, w górę, w dół. Pierwszy raz dotyk był tak intymny. Masaż uda wewnętrzne, blisko krocza.

Rozluźnij się – szeptał, kciuki wciskające się w mięśnie.

Odwróciłam się na plecy. Spojrzał na moje stwardniałe sutki.

– Milena, chcę cię – wyznał ochryple.

Ja ciebie też, od pierwszego dnia – odparłam, ciągnąc go za koszulkę.

Pocałował mnie namiętnie, język w ustach. Ręce pod topem, ściskające piersi.

Jesteś taka mokra – powiedział, wsuwając palce w spodenki.

Stęknęłam głośno. Liżał sutek, gryząc lekko. Zdjął mi ubranie, ja jemu. Jego pała sterczała, gruba, żylasta.

Ssij ją – rozkazał.

Klęknęłam, biorąc w usta. Ssałam głęboko, on trzymał za włosy.

Dobra suczka – jęknął.

Potem położył mnie na macie, rozchylił nogi. Język na łechtaczce – eksplozja. Lizał, palcował.

Kompletnie szalona – wysapałam.

Ale nie pozwoliłam dojść. Chciałam więcej. Trening się skończył, ale namiętność dopiero się zaczynała. Zaproponowałam prysznic razem. Wiedziałam, że jutro będzie finał.

Kulminacja w siłowni: namiętny seks z trenerem na macie, eksplozja rozkoszy i satysfakcjonujące zakończenie

Trzeci trening był wybuchem. Kacper wszedł, a ja czekałam w samym topie i stringach – prowokacja. Natychmiast przycisnął mnie do ściany, całując dziko.

Dziś cię zerżnę jak nigdy – warknął.

Tak, weź mnie mocno – błagałam.

Zerwał mi bieliznę. Na macie, na czworaka. Wkopał fiuta w moją cipkę – głęboko, brutalnie.

Kurwa, jaka ciasna – jęknął, waląc biodrami.

Pierwszy raz byłam tak wypełniona. Ręce na biodrach, klapsy na dupę. Bolało i rozkoszowało.

Mocniej! – krzyknęłam.

Odwrócił mnie, nogi na ramionach. Penetrował głęboko, patrząc w oczy.

Kochasz to, prawda? – pytał.

Tak, jesteś moim panem – przyznałam.

Grał z sutkami, dusząc lekko. Orgazm nadchodził. Potem oralnie – ssałam go, on lizał moją dupę.

Chcę w tyłek – poprosiłam.

Nasmarował, wszedł powoli. Ból mieszał się z ekstazą. Ruchał analnie, ręką na cipce.

Dochodzę! – wrzasnęłam, trzęsąc się.

On spuścił się we mnie, wypełniając gorącem. Leżeliśmy dysząc.

To było niesamowite. Będziemy kontynuować? – zapytał.

Co tydzień, trenerze – zaśmiałam się.

Naprawdę byłam spełniona. Od tamtej pory nasza 'treningi' to czysta namiętność. Ciało w formie, dusza w ekstazie.

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie