Odważna notatka od tajemniczego gościa: pokusa pokojówki w luksusowym hotelu

Odważna notatka od tajemniczego gościa: pokusa pokojówki w luksusowym hotelu

Odkrycie prowokującej notatki w pustym apartamencie gościa

Mam na imię Wiktoria, mam dwadzieścia sześć lat i od trzech lat pracuję jako pokojówka w jednym z najbardziej luksusowych hoteli w Warszawie. Moja codzienność to sprzątanie pokoi bogatych biznesmenów, celebrytów i zagranicznych turystów. Zawsze staram się być dyskretna, niewidzialna, ale ten dzień zmienił wszystko.

Był późny ranek, kiedy weszłam do apartamentu na piętnastym piętrze. Pokój 512 należał do gościa, który wykwaterował się godzinę wcześniej. Powietrze wciąż pachniało drogimi perfumami i kawą z ekspresu. Zaczęłam od standardowej procedury: ścielenie łóżka, odświeżanie łazienki. Pod poduszką znalazłam coś nietypowego – złożoną kartkę z hotelowego papieru listowego. Ręce mi zadrżały, kiedy ją otworzyłam.

'Droga Pokojówko, zauważyłem Cię wczoraj w korytarzu. Twój uniform podkreśla Twoje krągłości w sposób, który nie pozwala oderwać wzroku. Jeśli masz tyle samo odwagi co uroku, załóż pod spódnicę tę koronkę z szuflady i przyjdź dziś o 22:00 do pokoju 512. Drzwi będą otwarte. Obiecuję noc, której nie zapomnisz. Twój Tajemniczy Gość.'

Pierwszy raz poczułam, jak serce wali mi jak młotem. Notatka była odważna, bezpośrednia, a w szufladzie komody leżała czarna, koronkowa bielizna – rozmiar idealny na mnie. Kompletnie obcy facet zostawił to dla mnie? Naprawdę byłam podekscytowana i przerażona jednocześnie. Spojrzałam w lustro: czarne włosy spięte w kok, biała bluzka opinająca biust, krótka czarna spódniczka i pończochy. Uniform, który nosiłam, zawsze przyciągał spojrzenia, ale nigdy nie wyobrażałam sobie czegoś takiego.

Przez cały dzień nie mogłam się skupić. Sprzątałam inne pokoje, ale myśli wracały do tej notatki. 'A co jeśli to pułapka? Albo żart?' – myślałam. Ale ciekawość paliła mnie od środka. Naprawdę byłam mokra na samą myśl o tym. W przerwie obiadowej schowałam bieliznę w torbie. Wieczorem, po zmianie, przebrałam się w toalecie personelu. Koronka ocierała się o skórę, a pod uniformem czułam się jak zakazany owoc. Godzina 21:50. Windą wjechałam na piętnaste piętro. Korytarz był pusty, tylko szum klimatyzacji. Stanęłam przed drzwiami 512. Ręka zawisła nad klamką.

– Wejdź, Wiktorio – usłyszałam niski, męski głos z środka. Skąd znał moje imię? Drzwi były naprawdę uchylone. Weszłam, zamykając je za sobą. Pokój tonął w przyćmionym świetle lamp, na stole stał szampan i owoce. On siedział w fotelu, wysoki, ciemnowłosy mężczyzna około trzydziestu pięciu lat, w rozpiętej koszuli odsłaniającej umięśniony tors. Miał na imię Leon, jak się dowiedziałam później.

– Skąd wiesz, jak mam na imię? – zapytałam drżącym głosem, czując, jak policzki mi płoną.

– Obserwowałem Cię. Jesteś najpiękniejszą pokojówką, jaką widziałem. A teraz... pokaż mi, czy założyłaś prezent.

Naprawdę byłam zdziwiona jego pewnością siebie, ale to mnie kręciło. Powoli podwinęłam spódnicę, odsłaniając koronkę. Jego oczy zapłonęły pożądaniem. Napięcie wisiało w powietrzu jak elektryczność.

Napięte spotkanie z Leonem: od flirtu do pierwszych dotyków w apartamencie

Naprawdę nie mogłam uwierzyć, że stoję tu, w pokoju, który rano sprzątałam, ubrana w bieliznę od obcego mężczyzny. Leon wstał z fotela, podszedł powoli, jak drapieżnik. Był wysoki, ponad metr dziewięćdziesiąt, z lekkim zarostem i przenikliwymi niebieskimi oczami. Pachniał wodą kolońską i męskością.

– Jesteś jeszcze piękniejsza z bliska – mruknął, zatrzymując się centymetry ode mnie. Jego dłoń musnęła moją talię, a ja zadrżałam.

– To szalone... Pracuję tu, mogę stracić pracę – wyszeptałam, ale nie cofnęłam się.

– Nikt się nie dowie. To nasza tajemnica. Chcę Cię poczuć, Wiktorio.

Pocałował mnie wtedy pierwszy raz – głęboko, dominująco. Języki splotły się, ręce powędrowały po moim ciele. Rozpiął guziki bluzki, odsłaniając koronkę na piersiach. Sutki stwardniały pod jego spojrzeniem. Pierwszy raz pozwoliłam sobie na coś tak ryzykownego w pracy. Pchnął mnie lekko na łóżko, klęknął między nogami.

– Ta spódniczka... uniform... to mój fetysz – przyznał, głaszcząc pończochy. – Zdejmij bluzkę, ale zostaw resztę.

Posłuchałam, czując się jak w transie. Koronkowy biustonosz ledwo powstrzymywał biust. Leon zdjął koszulę, odsłaniając tatuaż na ramieniu – smok wijący się w ogniu. Był umięśniony, opalony, jakby spędzał wakacje na jachcie. Pocałunki zeszły niżej, na szyję, dekolt. Naprawdę byłam cała mokra, kiedy wsunął palce pod majtki.

– Jesteś gotowa – stwierdził z uśmiechem, ssąc sutek przez koronkę. Jęknęłam głośno, zaciskając dłonie na prześcieradle. Rozpiął moją spódnicę, ale nie zdjął pończoch. Jego usta znalazły się między udami, język drażnił łechtaczkę. Wiłam się pod nim, błagając o więcej.

– Proszę... Leon... – jęczałam.

– Cierpliwości, kochanie. Najpierw Cię rozpalę.

Godzinę spędziliśmy na pieszczotach: lizał mnie długo, doprowadzając do pierwszego orgazmu. Eksplodowałam z krzykiem, trzęsąc się. Potem moja kolej – rozpięłam jego spodnie, wzięłam penisa w usta. Był gruby, pulsujący. Ssałam zachłannie, patrząc mu w oczy.

– Dobra dziewczynka – pochwalił, trzymając mnie za włosy. Napięcie rosło, oboje wiedzieliśmy, co nastąpi. Ale to był dopiero początek. Obiecał noc pełną niespodzianek, a ja byłam gotowa na wszystko.

Kulminacja namiętności: dzika noc z uniformem i niepohamowanym pożądaniem

Po moim orgazmie Leon nie dał mi chwili na odpoczynek. Podniósł mnie, obrócił twarzą do łóżka. Naprawdę czułam się jak jego zabawka, ale to mnie podniecało. Uniform wciąż na mnie – spódniczka zadarta, pończochy napięte. Poczułam jego twardego kutasa przy wejściu.

– Gotowa na mnie? – zapytał ochrypłym głosem.

– Tak, weź mnie... proszę – błagałam, wypinając pupę.

Wszedł jednym pchnięciem, wypełniając mnie całkowicie. Pierwszy raz byłam bita z takiej pozycji w pracy, ryzykując wszystko. Ruchał mnie mocno, klepiąc pośladki. Dźwięk ciał wypełnił pokój, mieszał się z moimi jękami.

– Jesteś ciasna... idealna pokojówka – warczał, ciągnąc za włosy. Zmienił pozycję: usiadł na łóżku, a ja dosiadłam go okrakiem. Uniform falował, koronka ocierała o skórę. Jeździłam na nim szybko, biust podskakiwał. Ssaliśmy się namiętnie, ręce na wzajemnych ciałach.

Kończę... – jęknął.

– W środku... chcę poczuć – wyszeptałam. Eksplodował we mnie gorącym strumieniem, a ja doszłam drugi raz, krzycząc jego imię. Padliśmy wyczerpani, sapiąc.

Leżeliśmy potem, popijając szampana. Opowiedział, że jest biznesmenem z Krakowa, tu na konferencji. Zauważył mnie i nie mógł się oprzeć. Naprawdę byłam szczęśliwa – to była przygoda życia.

– Wracaj jutro – szepnął.

– Może... – uśmiechnęłam się zadziornie. Wstałam, poprawiłam uniform, pocałowałam go i wyszłam. Korytarz był pusty, serce biło mi mocno. Tej nocy spałam z uśmiechem, wspominając każdy dotyk. Od tamtej pory hotel stał się moim placem zabaw.

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie