Od stłuczki samochodowej do płomiennej namiętności z nieznajomym mężczyzną

Od stłuczki samochodowej do płomiennej namiętności z nieznajomym mężczyzną

Nagłe zderzenie na autostradzie i pierwsze iskry między nami

Miałam wtedy 28 lat, prowadziłam swojego starego golfa po autostradzie w kierunku miasta. Pogoda była idealna, słońce prażyło, a ja nuciłam pod nosem ulubioną piosenkę, marząc o weekendzie. Nagle, w ułamku sekundy, wszystko się zmieniło. Przed mną hamował tir, a ja nie zdążyłam zareagować. Huk metalu, pisk opon – stłuczka samochodowa, która wstrząsnęła moim światem.

Wysiadłam na drżących nogach, serce waliło mi jak młotem. Patrzyłam na wgnieciony zderzak i rozbity reflektor. 'Cholera, co za pech', mruknęłam do siebie. Nagle usłyszałam kroki. Odwróciłam się i zobaczyłam go – wysokiego mężczyznę w garniturze, z ciemnymi włosami opadającymi na czoło. Miał około 30 lat, atletyczną sylwetkę i spojrzenie, które przeszyło mnie na wylot. Jego mercedes miał wgniecenie na boku.

– Wszystko w porządku? – zapytał głębokim, ciepłym głosem, podchodząc bliżej. Jego perfumy uniosły się w powietrzu, mieszając się z zapachem gumy spalonej na asfalcie.

– Tak, chyba tak. Tylko auto... – odparłam, czując, jak rumienię się pod jego spojrzeniem. Naprawdę byłam zszokowana, ale nie tylko wypadkiem. Coś w nim przyciągało mnie jak magnes.

– Jestem Marek. Pozwól, że sprawdzę, czy nic ci nie jest. – Wyciągnął rękę, a ja ją uścisnęłam. Jego dłoń była silna, ciepła, sprawiła, że poczułam dreszcz.

Wezwaliśmy policję i ubezpieczycieli. Czekając, rozmawialiśmy. Okazało się, że jest przedsiębiorcą, jechał z ważnego spotkania. Ja pracowałam jako grafik w agencji reklamowej. Śmialiśmy się z pecha, ale napięcie rosło. Patrzył na mnie tak, jakby chciał mnie rozebrać wzrokiem.

– Masz piękne oczy – powiedział cicho, gdy policjant odchodził. – Może to przeznaczenie?

– Może – odparłam zalotnie, pierwszy raz od dawna czując mrowienie w podbrzuszu. Wymieniliśmy numery. 'Na wypadek formalności', powiedział, ale oboje wiedzieliśmy, że to pretekst.

Tego wieczoru, siedząc w domu z butelką wina, nie mogłam przestać myśleć o nim. Jego uśmiech, dotyk dłoni... Naprawdę byłam podekscytowana. Następnego dnia dostałam SMS: 'Kawa jutro? Marek'. Odpisałam natychmiast: 'Z przyjemnością'. To był początek czegoś zmysłowego.

Rozmowa na parkingu trwała dłużej, niż trzeba. Opowiadał o swojej pasji do podróży, ja o miłości do malowania. Czułam, jak atmosfera gęstnieje. Jego spojrzenie spoczywało na moich ustach, na dekolcie. Pierwszy raz od lat poczułam się pożądana tak mocno. Gdy wsiadaliśmy do samochodów, musnął moją rękę. 'Do jutra, Aniu'.

W domu nie mogłam zasnąć. Wyobrażałam sobie jego ręce na moim ciele. To stłuczka otworzyła drzwi do namiętności, której nie spodziewałam się.

Kawa i rosnące napięcie podczas drugiej randki z Markiem

Spotkaliśmy się w małej kawiarni w centrum. Miałam na sobie obcisłą sukienkę, która podkreślała moje krągłości – naprawdę chciałam go uwieść. Marek już czekał, w casualowej koszuli, która opinała jego muskularne ramiona. Uśmiechnął się szeroko, wstając na powitanie.

– Wyglądasz obłędnie – powiedział, całując mnie w policzek. Jego usta musnęły moją skórę dłużej, niż powinny.

– Ty też nie jesteś najgorszy – odparłam żartobliwie, siadając naprzeciw. Zamówiliśmy latte i ciasta, ale rozmowa szybko zeszła na tematy osobiste.

Opowiadał o rozwodzie dwa lata temu, o tym, jak szukał kogoś, kto go zrozumie. Ja zwierzyłam się z pustej relacji z byłym. 'Czasem jedno zderzenie zmienia wszystko', powiedział, patrząc mi w oczy. Poczułam gorąco między udami.

– Chodźmy na spacer – zaproponował po godzinie. Wyszliśmy do parku. Wiatr rozwiewał moje włosy, a on objął mnie w pasie. 'Jesteś taka delikatna', wyszeptał, zatrzymując się pod drzewem.

Pierwszy pocałunek był elektryzujący. Jego wargi na moich, język delikatnie badający. Odwzajemniłam, wciskając się w jego ciało. Czułam jego twardość przez spodnie. 'Chcę cię', mruknął, gryząc moją wargę.

– Jeszcze nie teraz – odparłam zadyszana, ale pełna pożądania. Naprawdę byłam mokra od samego dotyku. Umówiliśmy się na kolację u niego następnego dnia. 'Przygotuję coś specjalnego', obiecał.

W domu masturbowałam się pod prysznicem, wyobrażając jego nagie ciało. To napięcie rosło z każdą godziną. Następnego wieczoru pojechałam do jego apartamentu. Mieszkanie było nowoczesne, z widokiem na miasto. Marek otworzył w samych dżinsach, bez koszuli – jego tors lśnił od potu po gotowaniu.

– Wejdź, piękna – powiedział, przyciągając mnie do siebie. Kolacja była pyszna: stek, wino, świece. Rozmawialiśmy godzinami, śmiejąc się i flirtując. Jego dłoń na moim kolanie pod stołem sprawiła, że drżałam z podniecenia.

Po deserze wstał i pociągnął mnie do siebie. 'Nie mogę dłużej czekać'. Całowaliśmy się namiętnie w kuchni, jego ręce na moich piersiach. Pierwszy raz poczułam się tak wolna i pożądana. Przenieśliśmy się do salonu, gdzie napięcie osiągnęło zenit.

Kulminacja pożądania w sypialni Marka po zmysłowej kolacji

Byliśmy w jego sypialni. Światła miasta migotały za oknem, a my staliśmy naprzeciw siebie, dysząc ciężko. Marek zdjął moją sukienkę powoli, delektując się każdym centymetrem mojej skóry. Stałam w samej bieliźnie – czarnej koronce, która ledwo kryła sutki.

– Jesteś perfekcyjna – wyszeptał, klękając i całując mój brzuch. Jego ręce powędrowały do majtek, zsuwając je. Pierwszy raz poczułam jego język na mojej wilgotnej cipce. Jęknęłam głośno, wplatając palce w jego włosy.

– Marek... o tak... – jęczałam, gdy lizał mnie zachłannie. Moje biodra falowały, zbliżając się do orgazmu. Ale zatrzymał się. 'Jeszcze nie'. Podniósł mnie i rzucił na łóżko.

Zdjął spodnie, odsłaniając grubego kutasa, sterczącego dumnie. Naprawdę byłam pod wrażeniem – duży, żylasty, gotowy. Wskoczył na mnie, wchodząc jednym pchnięciem. Ból mieszał się z rozkoszą, ale szybko przeszło w ekstazę.

– Mocniej! – krzyknęłam, drapiąc jego plecy. Pieprzył mnie mocno, rough sex, na jaki czekałam. Zmieniał pozycje: na pieska, gdzie klapsy na moim tyłku paliły słodko; na jeźdźca, gdzie ja dyktowałam tempo.

– Lubisz to, suko? – warczał, a ja kiwałam głową. 'Tak, pieprz mnie!' Konsensualna dominacja sprawiała, że czułam się żywa. Doszliśmy razem – ja drżąc w spazmach, on wypełniając mnie gorącym nasieniem.

Leżeliśmy potem spleceni, spoceni. 'To dopiero początek', powiedział, całując moją szyję. Naprawdę wierzyłam, że ta stłuczka była przeznaczeniem. Od tamtej pory spotykaliśmy się regularnie, eksplorując granice pożądania. Nasza historia z zderzenia stała się legendą moich wspomnień – pełna namiętności i spełnienia.

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie