Od przyjaźni z korzyściami do namiętnego romansu: nasza zakazana namiętność

Od przyjaźni z korzyściami do namiętnego romansu: nasza zakazana namiętność

Początek naszej przyjaźni z korzyściami: pierwsze iskry pożądania i wspólne noce bez zobowiązań

Pamiętam ten wieczór, kiedy wszystko się zaczęło. Miałam dwadzieścia pięć lat, właśnie skończyłam studia i wprowadziłam się do małego mieszkania w centrum miasta. Borys był moim przyjacielem od czasów liceum – wysoki, atletycznie zbudowany facet z ciemnymi, rozczochranymi włosami i tym uśmiechem, który zawsze sprawiał, że czułam motyle w brzuchu. Ale nigdy nie przekroczyliśmy granicy przyjaźni. Oboje byliśmy singlami po burzliwych związkach, więc pewnego wieczoru, przy butelce wina, padło to słynne: 'A co jeśli będziemy przyjaciółmi z korzyściami?'

– No weź, Milena – roześmiał się Borys, nalewając mi kolejną szklankę. – Żadnych uczuć, tylko seks. Jak w tych filmach.

– Zgoda – odparłam, czując pierwszy dreszcz podniecenia. – Ale żadnych komplikacji.

Tej nocy nie było komplikacji. Wpadliśmy do mojego łóżka jak huragan. Jego ręce były wszędzie – na moich biodrach, piersiach, wplatające się w moje długie, kasztanowe włosy. Pocałunek był jak eksplozja – gorący, wilgotny, z językiem, który tańczył z moim w rytmie narastającego pożądania. Zdjął ze mnie bluzkę, a ja rozpięłam jego jeansy, czując twardość jego członka przez materiał bokserek.

– Jesteś taka mokra – wyszeptał, wsuwając palce pod moją bieliznę.

Naprawdę byłam – ociekałam sokami, gotowa na niego. Wziął mnie mocno, od tyłu, trzymając za biodra. Każdy pchnięcie było jak fala przyjemności, budująca napięcie w moim ciele. Jęczałam głośno, gryząc poduszkę, podczas gdy on mruczał mi do ucha sprośności.

– Lubisz, kiedy cię rżnę jak suczkę?

– Tak, Borys, mocniej! – błagałam.

Skończyliśmy razem, w drżącym orgazmie, który zostawił nas bez tchu. Leżeliśmy potem, śmiejąc się z tego, jak to było proste. Spotykaliśmy się tak co weekend – czasem u niego, czasem u mnie. On gotował pyszne makarony, ja piekłam ciasto, a potem lądowaliśmy w łóżku. Seks był niesamowity – oralny, z zabawkami, które kupiliśmy razem. Pamiętam, jak raz użyliśmy wibratora: wsunął go we mnie, a sam lizał sutki, patrząc, jak wiję się z rozkoszy.

– Wyglądasz jak bogini – powiedział, a ja uwierzyłam.

Ale z czasem zaczęło się zmieniać. Zauważyłam, że tęsknię za nim w tygodniu. Jego wiadomości na 'cześć' sprawiały, że się rumieniłam. Pierwszy raz poczułam ukłucie zazdrości, kiedy wspomniał o randce z inną. 'To tylko zabawa', powtarzałam sobie. Ale w głębi duszy wiedziałam, że to już nie jest tylko przyjaźń z korzyściami. Nasze rozmowy stały się głębsze – o marzeniach, lękach. Leżeliśmy nago, spleceni, i gadaliśmy do rana. Borys opowiadał o swoim dzieciństwie, ja o presji rodziny. To budowało napięcie emocjonalne, które mieszało się z fizycznym.

Pewnego razu, po szczególnie intensywnej nocy – on na górze, wolno wchodzący we mnie, patrząc w oczy – wyszeptał:

– Milena, to nie jest już tylko seks, prawda?

Zamarłam. Serce biło mi jak szalone. Nie odpowiedziałam, tylko przyciągnęłam go bliżej, całując z desperacją. Wiedziałam, że granica się zatraciła.

Narastające uczucia i zazdrość: kiedy przyjaźń z korzyściami zaczęła się kruszyć pod naporem emocji

Minęły miesiące, a nasze spotkania stały się rytuałem. Borys przychodził w piątki po pracy, z pizzą i piwem. Zawsze kończyło się tym samym – gorącym seksem, który coraz bardziej przypominał miłość. Ale zazdrość zaczęła gryźć. Kiedy opowiedział o swojej 'przygodzie' z koleżanką z pracy, coś we mnie pękło.

– Więc dalej robisz to z innymi? – zapytałam, udając obojętność, ale głos mi drżał.

– Milena, ustaliliśmy zasady. Żadnych uczuć – odparł, ale jego oczy unikały moich.

Tej nocy kochaliśmy się inaczej. Wolniej, czulej. Leżałam pod nim, nogi owinięte wokół jego talii, a on całował każdy centymetr mojej skóry – szyję, brzuch, uda. Wsuwając się we mnie, szeptał:

– Jesteś jedyna, która mnie tak nakręca.

Naprawdę poczułam się wyjątkowa. Orgazm przyszedł falami, a potem zasnęliśmy w objęciach. Rano zrobiłam śniadanie, a on patrzył na mnie z tym uśmiechem. Zaczęliśmy spędzać więcej czasu razem poza łóżkiem – spacerami po parku, kinem. Borys trzymał mnie za rękę, a ja nie protestowałam.

Pewnego wieczoru, po kłótni o jego 'randkę', eksplodowałam:

– Nie chcę, żebyś był z innymi! To mnie boli!

– Mnie też boli, kiedy myślisz, że to dla mnie obojętne! – krzyknął, przyciągając mnie do siebie. Pocałunek był desperacki, pełen łez i pożądania. Rzucił mnie na kanapę, zdarł spodnie. Lizał mnie między nogami, aż krzyczałam jego imię. Potem wszedł we mnie mocno, patrząc w oczy.

– Kocham cię, Milena. Od dawna.

Serce stanęło mi w piersi. Odwzajemniłam:

– Ja ciebie też, Borys. To nie jest już zabawa.

Tej nocy odkryliśmy nowy poziom namiętności. Użyliśmy kajdanek – ja jego, on mnie. Lekka dominacja, ale z zaufaniem. On klęczał, a ja jeździłam na nim, controlling rytm. Jego jęki były muzyką. Potem role się odwróciły – przywiązał mnie do łóżka, drażnił wibratorem, aż błagałam o więcej.

– Proszę, wejdź we mnie!

Wszedł, i to był najlepszy seks ever – mieszanka miłości i dzikości. Od tamtej pory unikaliśmy innych. Spotykaliśmy się codziennie, planując przyszłość. Ale napięcie rosło – wiedziałam, że muszę powiedzieć całemu światu. Pierwszy raz naprawdę się zakochałam, i to bolało tak pięknie.

Pełny romans i kulminacja: wyznanie miłości podczas namiętnej nocy, która zmieniła wszystko na zawsze

W końcu nie wytrzymaliśmy. Zaprosiłam Borysa na romantyczną kolację w moim mieszkaniu – świece, wino, nowa bielizna z koronki. Wiedziałam, że to wieczór, kiedy powiemy 'kocham cię' na serio.

– Wyglądasz obłędnie – powiedział, wchodząc i całując mnie w szyję.

– Dla ciebie – szepnęłam, ciągnąc go do sypialni.

Napięcie było nie do zniesienia. Rozbieraliśmy się powoli, delektując każdym dotykiem. On uklęknął, całując moje uda, potem język wśliznął się w moją cipkę. Ssanie było mistrzowskie – kręcił, lizał, palcami masując łechtaczkę. Wyprężyłam się w orgazmie, tryskając sokami na jego twarz.

– Smakujesz jak ambrozja – mruknął.

Teraz moja kolej. Wzięłam jego kutasa do ust – twardego, pulsującego. Ssałam głęboko, patrząc w górę. Jęczał, trzymając mnie za włosy.

– Milena, jesteś perfekcyjna.

Położyliśmy się na boku, on we mnie od tyłu, wolno sunąc. Ręka na mojej piersi, druga na łechtaczce. Kochał mnie godzinami, zmieniając pozycje – na jeźdźca, misjonarską. W końcu, w pozycji na stojąco przy ścianie, wyznał:

– Wyjdź za mnie. Chcę cię na zawsze.

Łzy płynęły mi po policzkach z szczęścia. Skończyliśmy razem w eksplodującym orgazmie, padając na łóżko. Od tamtej pory jesteśmy nierozłączni. Nasza przyjaźń z korzyściami stała się namiętnym romansem – pełnym seksu, śmiechu i planów. Ślub w przyszłym roku. Naprawdę byłam pewna, że to miłość życia.

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie