Dziewictwo stracone z najlepszym przyjacielem po szalonej studniówce – namiętna noc przyjaźni

Dziewictwo stracone z najlepszym przyjacielem po szalonej studniówce – namiętna noc przyjaźni

Studniówka pełna ukrytych spojrzeń i rosnącego napięcia między przyjaciółmi

Byłam wtedy osiemnastoletnią Wiktorią, pełną niepewności i ekscytacji przed studniówką. Kajetan, mój najlepszy przyjaciel od czasów podstawówki, też skończył właśnie osiemnaście lat. Zawsze byliśmy nierozłączni – dzieliliśmy sekrety, śmiech i te drobne momenty bliskości, które teraz, patrząc wstecz, miały w sobie zalążek czegoś więcej. Naprawdę byłam podekscytowana, ale i zdenerwowana. Sukienka, którą wybrałam – czerwona, obcisła, podkreślająca moje młode, kształtne ciało – sprawiała, że czułam się jak bogini. Kajetan przyjechał po mnie czarnym autem ojca, ubrany w smoking, który idealnie opinał jego atletyczną sylwetkę. Spojrzał na mnie i zagwizdał.

- Wyglądasz... oszałamiająco, Wiki – powiedział, a jego głos drżał lekko.

- Ty też nieźle, przystojniaku – odparłam żartobliwie, ale serce mi waliło.

Na sali gimnastycznej roiło się od par w polonezie. Muzyka dudniła, światła migały, a my tańczyliśmy godzinami. Jego dłonie na moich biodrach, moje piersi muskające jego tors – każdy kontakt elektryzował. Piliście szampana, śmialiśmy się z głupich żartów maturzystów. Ale pod tą wesołością kryło się coś innego. Pierwszy raz poczułam to napięcie, gdy podczas wolnego tańca przytulił mnie mocniej. Jego oddech na mojej szyi, zapach jego wody kolońskiej mieszał się z moim perfumem.

- Wiesz, że zawsze byłaś dla mnie wyjątkowa? – szepnął, a ja zadrżałam.

- Kajetan, co ty mówisz? Jesteśmy tylko przyjaciółmi... – odparłam, ale moje ciało mówiło co innego. Sutki stwardniały pod materiałem sukienki, a między udami poczułam wilgoć.

Impreza trwała do rana. Alkohol rozgrzał nas, tańce stały się coraz bardziej intymne. Inni pili i całowali się w kątach, a my... my walczyliśmy z pokusą. W końcu, gdy ostatnia para wyszła, Kajetan złapał mnie za rękę.

- Zostań ze mną na afterparty u mnie. Rodzice wyjechali, będzie pusto.

- Dobrze... – skinęłam głową, choć wiedziałam, że to zmieni wszystko.

W aucie panowała cisza przerywana naszymi przyspieszonymi oddechami. Jego dłoń spoczywała na moim kolanie, powoli wędrowała w górę. Naprawdę byłam mokra, pierwszy raz tak bardzo podniecona samym dotykiem przyjaciela. Dotarliśmy do jego domu – wielkiego, pustego. W salonie rozlał resztki szampana.

- Na naszą przyjaźń... i co tam jeszcze – wzniósł toast, patrząc mi w oczy.

Pocałunek przyszedł naturalnie. Jego usta na moich, język delikatnie badający. To był mój pierwszy prawdziwy pocałunek z nim, pełen pasji. Opadliśmy na kanapę, ręce buszowały po ciałach. Zsunął ramiączko sukienki, odsłaniając moje piersi. Ssanie sutków sprawiło, że jęknęłam głośno.

- Kajetanie... ja... nigdy tego nie robiłam – wyznałam zdyszana.

- Ja też chcę, żeby to był twój pierwszy raz. Ze mną – mruknął, a jego oczy płonęły.

Rozbieraliśmy się powoli, odkrywając ciała. Jego penis, twardy i imponujący, sprawił, że przełknęłam ślinę. Pieścił mnie delikatnie, palce wślizgiwały się w moją cipkę, wilgotną i gotową. Pierwszy orgazm z jego ręki wstrząsnął mną jak fala. Ale to był dopiero początek. Przenieśliśmy się do jego sypialni, gdzie napięcie rosło z każdą sekundą.

W sypialni Kajetana – odkrywanie ciał i budowanie podniecenia przed pierwszym razem

Naprawdę byłam zdenerwowana, leżąc nago na łóżku Kajetana. Jego pokój pachniał nim – męskim, podniecającym. Byliśmy nadzy, skóra przy skórze. Kajetan, osiemnastoletni mój najlepszy przyjaciel, patrzył na mnie z mieszanką czułości i pożądania. Jego penis sterczał dumnie, gruby i żylasty, a ja, choć dziewica, czułam instynktowną ciekawość.

- Jesteś piękna, Wiki. Pozwól, że cię przygotuję – powiedział łagodnie, schylając się między moje uda.

Jego język dotknął łechtaczki, a ja wygięłam się w łuk. Pierwszy raz poczułam oralny seks, ssanie, lizanie – to było jak eksplozja. Jęczałam głośno, palce wplatałam w jego włosy.

- O Boże, Kajetanie! Tak... nie przestawaj! – wołałam.

Liżał mnie długo, aż doszłam po raz drugi, tryskając sokami na jego twarz. Teraz moja kolej. Na kolanach wzięłam jego kutasa do ust. Smak słony, ciepły. Ssałam niezdarnie, ale entuzjastycznie, patrząc w górę w jego oczy.

- Jesteś genialna... ssij mocniej – jęknął, pchając biodrami.

To był mój pierwszy lodzik, i choć bolała szczęka, podniecało mnie jego stękanie. W końcu położył mnie na plecach, całując wszędzie. Palce znów w cipce, rozciągające błonę.

- Będzie bolało na początku, ale obiecuję, że będzie warto – szepnął.

Skinęłam głową, rozkładając nogi. Kluczowy moment – główka penisa u wejścia. Powoli wślizgiwał się, rozdzierając dziewictwo. Ból mieszał się z rozkoszą.

- Aaa! Powoli... – sapnęłam, ale tuląc go bliżej.

Zatrzymał się, całując mnie, aż ból ustąpił. Zaczęliśmy rytmicznie, jego biodra uderzające o moje. Pierwszy stosunek był powolny, czuły, ale z każdą minutą coraz szybszy. Moje cycki podskakiwały, on ssał je zachłannie.

- Kocham cię, Wiki. Zawsze cię kochałem – wyznał między pchnięciami.

- Ja ciebie też... pieprz mnie mocniej! – odparłam, drapiąc jego plecy.

Zmieniliśmy pozycje – na jeźdźca, gdzie ja kontrolowałam tempo, ocierając się o niego. Pot lał się po nas, jęki wypełniały pokój. Doszedł pierwszy, wypełniając mnie gorącym nasieniem, co wywołało mój trzeci orgazm. Padliśmy wyczerpani, spleceni.

Ale noc się nie kończyła. Po przerwie pieściliśmy się dalej, odkrywając nowe doznania.

Poranek po namiętnej nocy – spełnienie przyjaźni i nowe początki w miłości

Poranek przyniósł delikatne światło wpadające przez żaluzje. Obudziłam się z Kajetanem owiniętym wokół mnie, jego penis znów twardy przy moim tyłku. Byliśmy nadzy, ciała lepkie od potu i soków. Naprawdę byłam szczęśliwa, tracąc dziewictwo z nim – najlepszym przyjacielem, który stał się kochankiem.

- Dzień dobry, moja dziewico-niedewico – zażartował, całując moją szyję.

- Cicho bądź, jeszcze boli trochę – zaśmiałam się, ale już sięgałam po jego kutasa.

Rano kochaliśmy się leniwie, w pozycji łyżeczki. Wsunął się od tyłu, wypełniając mnie znów. Tym razem bez bólu, tylko czysta rozkosza. Jego ręce na moich cyckach, palce szczypiące sutki.

- Jesteś taka ciasna... idealna dla mnie – mruczał, pompując rytmicznie.

- Mocniej, kochanie! Chcę poczuć cię głęboko – jęknęłam, ocierając się tyłkiem.

Drugi dzień seksu był dzikszy. Postawiłam go na kolana, ssąc kutasa jak profesjonalistka. Połykałam go całego, aż się dławił. Potem na pieska – klęczałam, a on walił w mnie mocno, klepiąc pośladki. Dźwięk klaskających ciał, moje wrzaski:

- Tak! Pieprz swoją Wiki! Jestem twoja!

- Jesteś moją dziwką... moją miłością! – ryczał.

Doszliśmy razem, on w środku, ja tryskając na pościel. Leżeliśmy potem, gadając o przyszłości. Matura, studia, ale teraz my – para.

- Nigdy nie sądziłam, że przyjaźń przerodzi się w to – przyznałam.

- Ja wiedziałem od dawna. Studniówka była iskrą – odparł, głaszcząc mnie.

Satysfakcjonujące zakończenie naszej nocy – nie tylko seks, ale więź. Wiktoria i Kajetan, z dziewictwa do miłości. Wstaliśmy, wzięliśmy prysznic, gdzie znów się pieściliśmy. Woda spływała po ciałach, myliśmy się nawzajem, palce w cipce, on mnie myjący kutasa. Nowy dzień, nowe życie. Pierwszy raz poczułam się kobietą, kompletną.

Oceń opowiadanie

- (0 ocen)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

Nie